Skip to main content
Ponowne otwarcie Dublina — co się zmieniło, a co nie

Ponowne otwarcie Dublina — co się zmieniło, a co nie

Powrót do miasta

W maju 2021 roku Dublin otworzył się ponownie — ostrożnie, a potem z coraz większą pewnością siebie — po najdłuższym i najsurowszym zestawie obostrzeń, jakie Irlandia nałożyła w żywej pamięci. Puby wróciły. Restauracje otworzyły podwoje. Atrakcje turystyczne odblokowały drzwi i zaczęły wpuszczać gości, najpierw w ograniczonej liczbie, a potem przy czymś zbliżonym do normalnej przepustowości.

Przeszedłem przez miasto porządnie pod koniec maja 2021 roku, przez trzy dni, z konkretnym zamiarem zauważenia, co się zmieniło. Część tego, co odkryłem, była przewidywalna. Część była naprawdę zaskakująca. Nieco tego było wręcz lepsze niż wcześniej.

Jak wyglądało miasto

Pierwszą rzeczą, którą zauważasz po powrocie do miasta po długiej nieobecności, jest to, czy jego szkielet pozostał nienaruszony. Szkielet Dublina był nienaruszony. Georgiańskie szeregowce wciąż stały, Liffey wciąż płynęła swoim zwyczajowym brunatnawym nurtem ku zatoce, DART nadal kursował wzdłuż wybrzeża. Zasadniczy fizyczny charakter miasta — zwarte, przyjazne pieszym, zbudowane w ludzkiej skali — nie zmienił się.

To, co się zmieniło, to warstwa handlowa. Pandemia zrobiła to, czym przez lata rosnące czynsze jedynie groziły: wyczyściła znaczną liczbę niezależnych sklepów, kawiarni i restauracji, które nadawały centrum miasta jego szczególną teksturę. Idąc South Great George’s Street, liczyłem cztery puste witryny sklepowe, gdzie wcześniej był sklep z płytami, antykwariat z używanymi książkami, dobra niezależna kawiarnia i restauracja, która istniała tam, odkąd po raz pierwszy odwiedziłem Dublin w latach dwutysięcznych.

To była oczekiwana wersja zmiany. Miasto straciło część swojej ekscentryczności na rzecz połączenia lockdownu i matematyki właścicielskiej.

Nieoczekiwane ulepszenia

Ale oto czego się nie spodziewałem: przestrzenie zewnętrzne Dublina zostały ulepszone podczas pandemii, częściowo z konieczności, a częściowo dlatego, że przedłużony okres ograniczonej aktywności wewnątrz skierował inwestycje ku ulicy. Kilka obszarów pieszych zostało uczynionych na stałe. Kultura zewnętrznych miejsc siedzących, która wyłoniła się jako obejście dla ograniczonej pojemności wewnętrznej, wytworzyła trwale inny sposób korzystania z chodników i placów.

Ciepłego majowego wieczoru — Dublin czasem takowe produkuje — Drury Street i przeddziedziniec George’s Street Arcade miały stoliki, krzesła i siedzących przy nich ludzi, w sposób, który byłby przed tym niezwykły. Capel Street po stronie northside, upieszczona podczas pandemii jako środek tymczasowy, zachowała swój nowy charakter: szersze chodniki, kilka drzew, początki kultury kawiarni, której ulica nigdy wcześniej nie miała.

Docklands, już w okresie gwałtownych zmian przed marcem 2020 roku, kontynuowało swoją transformację niemal bez przerwy. Obszar Dublin Docklands wzdłuż Grand Canal Square i budynku CHQ zyskał nowe restauracje i bary, które pracowały pełną parą pod koniec maja, chwytając wieczorne światło padające na nabrzeże między piątą a ósmą w sposób, który sprawia, że ta część miasta wydaje się niemal śródziemnomorska.

Puby wróciły, ale nie wszystkie

Ponowne otwarcie pubów było tym, na co wszyscy czekali. Irlandzkie lokale licencjonowane były zamknięte dłużej niż niemal gdziekolwiek w Europie, a kulturowy i emocjonalny ciężar tego zamknięcia był autentyczny.

Dobra wiadomość: zasadnicza kultura pubowa przetrwała. Pub, który odwiedzałem odkąd po raz pierwszy przyjechałem do Dublina — wąski, ciemny wiktoriański lokal po południowej stronie z właścicielem, którego imienia nigdy nie zapytałem i który nigdy nie potrzebował mojego — był otwarty i niezmieniony. Te same stołki, ta sama temperatura piwa, to samo poczucie, że czas płynął tam inaczej niż na ulicy na zewnątrz.

Zła wiadomość: część mniejszych pubów społecznościowych, tych, które działały na marżach, które nie przeżyły roku bez przychodów, nie wróciła. Szczególnie ucierpiały puby osiedlowe — rodzaj lokalnych, które funkcjonują jako obiekt użyteczności publicznej równie często co lokal handlowy. Niektóre z nich zostały wykupione przez tych samych inwestorów, którzy posiadają dużą liczbę turystycznych pubów w centrum, a wpływ na charakter był przewidywalny.

Ogólny obraz: scena pubowa nieznacznie skurczyła się na dolnym końcu i skonsolidowała ku bardziej odpornym komercyjnie środkom. Najlepsze lokalne puby — te warte odwiedzenia dla samego doświadczenia, a nie dla Instagrama — nadal tam były, tylko trudniejsze do znalezienia w niektórych dzielnicach. Nasz przewodnik po pubach, do których naprawdę chodzą mieszkańcy Dublina, został zaktualizowany, aby to odzwierciedlić.

Storehouse i wielkie atrakcje

Guinness Storehouse otworzyło się ponownie z systemem biletów z określoną godziną, który okazał się ulepszeniem w stosunku do tego, co było wcześniej. Kolejki — historycznie największa skarga dotycząca doświadczenia — zostały zastąpione zarządzanymi slotami wejściowymi, które sprawiły, że wizyta przypominała bardziej wizytę muzealną niż imprezę masową. Większość głównych atrakcji przyjęła podobny model.

Jeśli byłeś sfrustrowany kolejką do Storehouse podczas poprzednich wizyt, 2021 był momentem, gdy system rezerwacji wziął się w garść. Rezerwacja z wyprzedzeniem — która teraz była zasadniczo obowiązkowa, a nie opcjonalna — oznaczała przybycie o określonej godzinie, ominięcie kolejki przy wejściu i przeżycie doświadczenia bez czterdziestominutowego czekania, które wcześniej było normą.

Co się nie zmieniło

Chodząc po starych ulicach — Grafton, Dawson, Nassau, Kildare — zauważyłem, że najbardziej fundamentalna cecha miasta została zachowana: skala. Dublin to miasto dla pieszych, a odległości między miejscami są do przejścia w sposób, jakiego większość europejskich stolic o podobnym historycznym znaczeniu nie oferuje. Odległość od Trinity College do Kilmainham Gaol to czterdzieści pięć minut na piechotę. Od Igły do Katedry Świętego Patryka to dwadzieścia minut.

Ta przyjazność dla pieszych, to poczucie miasta skrojonego na ludzki wymiar, pozostało w całości. Pandemia tego nie zmieniła. Lata wcześniejszego rozwoju też nie. Kompaktowość Dublina to fakt strukturalny, nie wybór polityczny, i przetrwa.

Uczciwa ocena

Dublin w maju 2021 roku był miastem we wczesnych stadiach ustalania, czym będzie następnie. Część tego, co zostało utracone, była warta opłakiwania. Część tego, co się zmieniło, stanowiła poprawę. Pokusa — ujęcia tego jako triumfu odporności lub tragedii straty — była błędna w obu kierunkach.

Miasta nie są statyczne. Dublin nieustannie się zmienia od tysiąca lat, a pandemia przyspieszyła pewne zmiany, które i tak były już w toku, jednocześnie zatrzymując inne. Powrót do niego sprawił, że w końcu miałem wrażenie powrotu do czegoś, co przeszło przez coś trudnego i wyszło z tego po drugiej stronie — rozpoznawalnie siebie, ale z kilkoma nowymi zmarszczkami na twarzy.

Piwo, dla porządku, było identyczne. To ma większe znaczenie, niż może powinno.